„Da się”, czyli Krzysiek i jego hulajnoga – rozmowa o jeździe po amputacji
Krzyśka znam w zasadzie od momentu, kiedy jest po amputacji. W 2023 stracił nogę, a od wiosny 2024 porusza się już na protezie. 30-latek z Krakowa wykonał mnóstwo pracy i doszedł do miejsca, w którym jest dziś. Nie ukrywam, że jestem z niego bardzo dumna! A teraz mam przyjemność pokazać Wam jego nową pasję. Krzysiek chciałby zarazić nią inne osoby po amputacji, a przede wszystkim pokazać, że się da. Jesteście ciekawi? Kto by nie był! Zapraszam więc do przeczytania rozmowy z Krzyśkiem o jeździe na hulajnodze.
Początek, czyli jak zaczęła się przygoda na hulajnodze po amputacji
Czy przed amputacją jeździłeś na hulajnodze? Jeśli tak, czy to ułatwiło Ci naukę na nowo, czy musiałeś zaczynać od zera?
Przed amputacją zdarzało mi się jeździć na hulajnodze elektrycznej, ale nie miałem własnej, raczej wypożyczałem ją w mieście. Myślę jednak, że to wcześniejsze doświadczenie nie miało większego wpływu na to, jak łatwo było mi zacząć po amputacji.
Skąd w ogóle wzięła się zajawka na jazdę hulajnogą po amputacji? Co było momentem, w którym pomyślałeś „spróbuję”?
Hulajnoga wpadła mi do głowy, kiedy zastanawiałem się, jak usprawnić sobie poruszanie po okolicy. Mieszkam na osiedlu, gdzie teren jest dość górzysty, a przy amputacji z wyłuszczeniem w stawie biodrowym robię bardzo mały krok pod górkę, co jest trochę żmudne. Specjalne pojazdy przeznaczone dla osób z problemami z poruszaniem się są zazwyczaj drogie, jest ich mało, a przede wszystkim są mało ekscytujące!
A co było momentem, w którym postanowiłeś spróbować?
Raz przejechałem się na hulajnodze kolegi i balans załapałem od razu. Tam sprawa była prostsza, bo to była hulajnoga starej generacji, a kilka lat temu hulajnogi były dużo mniejsze i lżejsze.
Po tej naprawdę krótkiej przejażdżce zacząłem szukać w internecie hulajnogi, która będzie stabilna, z szerszą kierownicą i dość szerokim blatem, na którym się stoi. Kiedy znalazłem odpowiedni model, przez jakiś czas biłem się z myślami, czy próbować. Przekonał mnie przycisk „Kup teraz” i decyzja, że choćby nie wiem co, to się nauczę. No i się nauczyłem, i jeżdżę prawie codziennie.
Czy ktoś Cię zainspirował, czy raczej sam wpadłeś na ten pomysł i szukałeś informacji, jak się za to zabrać?
Na pomysł, żeby używać hulajnogi jako środka transportu, raczej wpadłem sam. Nigdzie w internecie nie znalazłem, żeby ktoś, nawet z niższą amputacją, „chwalił się”, że to jest dostępna forma transportu. Doszedłem też do wniosku, że jazda na hulajnodze to stanie i reagowanie na lekkie przechyły. Stać umiałem, więc połowa roboty była zrobiona, trzeba było tylko nauczyć się balansu.
Szkoda, że nie było do czego się odnieść. Jakiś czas temu wrzuciłam na swoje media społecznościowe rolkę, na której jeżdżę na hulajnodze z protezą, ale jak widać treści szybko toną w internecie i łatwo je przeoczyć. Dla mnie to też było bardzo ciekawe doświadczenie i muszę przyznać Ci rację, że hulajnoga daje poczucie wolności i radość. U mnie nie obyło się co prawda bez przewrotki, ale jak to mówią: jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz.
Jak zareagowało Twoje otoczenie: rodzina, znajomi czy fizjoterapeuci, kiedy dowiedzieli się, że chcesz spróbować jazdy na hulajnodze?
Rodzice i najbliżsi znajomi wiedzieli, że chcę spróbować i że mam jakiś plan, ale nikomu konkretnie nie mówiłem, że kupuję hulajnogę, więc na sam pomysł raczej mało kto reagował. Postawiłem wszystkich przed faktem dokonanym, że już jeżdżę. Były reakcje w stylu radość, podziw i lekki strach, że się wywrócę. Po dwóch latach wśród ludzi, którzy mnie znają, nie budzi to już wielkich emocji.
Nauka i pierwsze wyzwania na hulajnodze
Ile czasu zajęła Ci nauka jazdy? Pamiętasz swoją pierwszą przejażdżkę?
Pierwsza przejażdżka była na hulajnodze kolegi, kilka metrów, żeby sprawdzić, czy się utrzymam. Właściwa nauka na własnej hulajnodze zajęła mi chyba mniej niż 10 minut, żeby załapać podstawy i poczuć się w miarę pewnie.
Czy przy tak wysokiej amputacji na początku albo i teraz napotykasz jakieś konkretne ograniczenia? Jeśli tak, opowiedz coś więcej o tym, na czym one polegają.
Jedyne, na co czasem zwracam uwagę i co mi przeszkadza, to fakt, że żeby hulajnoga ruszyła, trzeba ją rozpędzić odepchnięciem do około 4 km/h. Przy tak wysokiej amputacji odepchnięcie się bezwładną protezą bywa ciężkie, zwłaszcza pod górkę.
Jak wyglądało dostosowanie równowagi i techniki jazdy do Twojego rodzaju amputacji? Czy musiałeś wypracować własny, inny niż typowy sposób sterowania hulajnogą?
Wiedząc, że mam sprawną tylko prawą nogę, na początku stawiałem praktycznie cały ciężar ciała na niej i używałem jej do amortyzacji i balansowania. Z czasem nauczyłem się przenosić ciężar na protezę i balansować również nią.
Czy zdarzały Ci się przewrotki albo sytuacje, które można nazwać kryzysowymi? Jak sobie z nimi radziłeś, zarówno fizycznie, jak i mentalnie?
Jak do tej pory nie miałem raczej sytuacji kryzysowych. Raz się wywróciłem, ale w momencie, gdy prowadziłem hulajnogę, i to przez nierówną nawierzchnię, której nie zauważyłem.
Czyli teoretycznie w najmniej spodziewanej sytuacji, bo nie podczas jazdy.
Czy modyfikowałeś w jakiś sposób sprzęt (hulajnogę, zabezpieczenia), żeby jazda była bezpieczniejsza lub wygodniejsza?
Nie modyfikowałem niczego. Jednym z moich celów było, żeby to był normalny pojazd, dostępny w każdym sklepie albo do wypożyczenia w mieście. Gdybym ją modyfikował, mógłbym sobie zrobić barierę w głowie, że tylko na mojej czuję się bezpiecznie. Jedyne, o czym myślę, to zmodyfikowanie mojej prywatnej hulajnogi tak, żeby ruszała od 2 km/h, co ułatwiłoby mi starty.
A czy to drogi sprzęt? Ile średnio kosztuje taka hulajnoga i od jakiej kwoty można zacząć?
Wybór jest duży, bo to na tyle popularny sprzęt. Podstawową hulajnogę elektryczną można kupić poniżej 1500 zł, ale takie modele są zwykle małe, lekkie i mniej stabilne. Jeśli szuka się takiej jak moja, czyli z szerszą kierownicą i większym blatem, to trzeba liczyć raczej od 2000 do 4000 zł. Są też oczywiście droższe modele, ale na start nie są potrzebne. Biorąc pod uwagę korzyści, jakie daje hulajnoga, nie uważam, żeby to był wygórowany koszt.
Codzienność na hulajnodze z protezą
Jak często obecnie jeździsz na hulajnodze? Czy to raczej rekreacja, czy realny środek transportu w Twoim życiu?
Używam hulajnogi prawie codziennie, do poruszania się po okolicy, do piekarni czy na małe zakupy. Oprócz tego jeżdżę rekreacyjnie, wtedy w pełni skupiam się na jeździe. To takie lekkie oderwanie od świata. Moja hulajnoga pozwala mi jeździć praktycznie wszędzie: po okolicy, po ścieżkach polnych i lekkich leśnych. Jeżdżę z Bronowic na Mydlniki albo w stronę miasta: pod hotel Forum, na Rynek, na Kazimierz. Moja najdłuższa trasa jednego dnia, jaką mogę się pochwalić, wyniosła 30 km, więc chyba całkiem sporo.
Krzysiek, to teraz wiemy, gdzie możemy Cię spotkać i podziwiać! Super!
Co daje Ci największą frajdę w jeździe? To może być coś zupełnie prozaicznego albo bardzo osobistego.
Jako były motocyklista cieszy mnie to, że minimalnie wróciłem na dwa kółka, że raczej jestem wyjątkiem po amputacji na hulajnodze w Krakowie, a także to, że mogę dotrzeć w miejsca, gdzie pieszo byłby to spory wysiłek i zajęłoby to dużo czasu.
Czy jazda na hulajnodze zmieniła coś w Twoim codziennym funkcjonowaniu poza samym przemieszczaniem się, np. w podejściu do ciała, sprawności, planowania dnia?
Na pewno dzięki hulajnodze jestem bardziej aktywny, jeśli chodzi o wybieranie się w miejsca, które wcześniej kojarzyły mi się z wysiłkiem i planowaniem. To też dobry sposób na aktywność ciała w pozycji stojącej, bo całe ciało pracuje nad utrzymaniem równowagi.
Emocje i znaczenie
Czy jazda na hulajnodze ma dla Ciebie jakieś znaczenie wykraczające poza samą aktywność fizyczną? Czy to też forma odzyskania niezależności albo poczucia kontroli?
Kiedy jest pogoda, to moja najprzyjemniejsza i dająca najwięcej frajdy forma transportu. To też krok w stronę odkrywania, co jest możliwe, a co nie przy amputacji. Świetnie się też dzięki niej podróżuje i odrywa od telefonu, bo obie ręce są zajęte.
Był moment, w którym poczułeś, że „udało się”, że to już nie próba, tylko naprawdę Twoja umiejętność? Kiedy to było i ile czasu zajęło Ci dojście do tego etapu?
Myślę, że to był moment, kiedy pierwszy raz pojechałem do rodziców. Poczułem wtedy, że ogarniam i ufam swojej jeździe. Całkowita pewność zajęła mi prawdopodobnie jakieś 2 tygodnie jazdy.
Czy zdarzyło się, że ktoś zareagował na Twój widok w zaskakujący sposób, pozytywnie lub negatywnie?
Dość często ludzie reagują na mój widok, raczej pozytywnie: zaskoczeniem, może niedowierzaniem. W zeszłym miesiącu pod osiedlowym sklepem rozmawiałem o mojej hulajnogowej sytuacji z przemiłą parą, która ma w rodzinie starszą osobę po amputacji. Nie mogli uwierzyć, kiedy opowiadałem, jak wysoką mam amputację i z jaką sprawnością i pewnością poruszam się na dwóch małych kółkach.
Przesłanie do innych osób po amputacji
Można już chyba nazwać to Twoją pasją. Dlaczego chcesz zarazić nią inne osoby po amputacji?
Ta opcja otworzyła przede mną nowe horyzonty i chcę zarazić ludzi tym, co mogą zyskać i z czego mogą się cieszyć. Jednym z moich celów jest pokazanie osobom po amputacji, że jest wiele czynności, które można wykonywać, tylko jeszcze nie są odkryte. Myślę, że dużym argumentem jest to, że skoro ja przy wyłuszczeniu dałem radę, to osoby z niższym poziomem amputacji powinny mieć jeszcze większy komfort jazdy.
Co powiedziałbyś osobie, która właśnie przeszła amputację i boi się, że straciła możliwość aktywnego życia?
Że aktywne życie zaczyna się w głowie, a nie w ciele. Trzeba zastanowić się, jakie aktywności się lubi i szukać sposobów, żeby do niego wrócić.
Od czego, Twoim zdaniem, powinna zacząć osoba po amputacji, która chciałaby spróbować jazdy na hulajnodze, ale nie wie, jak się za to zabrać?
Najważniejsza jest własna aktywność fizyczna, poznanie swojego ciała i dobrego balansu z protezą. Myślę, że jeśli umiesz stać na jednej nodze minutę, wychylić się maksymalnie w prawo i w lewo, czujesz się pewnie i ufasz swojej protezie, to jesteś prawie gotów na próbę.
Dlaczego akurat hulajnoga, a nie na przykład rower? Czy w Twoim przypadku okazała się lepsza?
Próbowałem jazdy na rowerze, ale nie znalazłem dla siebie odpowiedniej konfiguracji. Dla mnie hulajnoga okazała się lepsza: wydawała mi się poręczniejsza i bezpieczniejsza na start, bo jest nisko nad ziemią.
Gdybyś miał jednym zdaniem powiedzieć, czym jest dla Ciebie hulajnoga, to jak by ono brzmiało?
Kolejnym sposobem na niezależność, swobodę i wolność.
Krzysiek, dziękuję Ci za rozmowę i opowiedzenie o swojej pasji. A jeśli chcecie zobaczyć, jak to wygląda w praktyce, zajrzyjcie do rolki, na której Krzysiek jeździ na hulajnodze i pokazuje, że się da!
Klaudia Kaniewska – Ekspertka ds. wsparcia osób po amputacjach, znana jako robo_noga.


Brak komentarzy